Pozwólcie, że tym razem zasypiemy Was ciekawymi informacjami dotyczącymi formy finansowania, która zyskuje coraz bardziej na popularności. Crowdfunding to zjawisko rozpowszechniające się w kraju nad Wisłą szybciej niż moda na oglądanie mini-serialu Czarnobyl (ang. Chernobyl).

Cytując wikipedie: “Finansowanie społecznościowe (ang. crowdfunding) to forma gromadzenia i alokacji kapitału przekazywanego na rzecz rozwoju określonego przedsięwzięcia w zamian za określone świadczenia zwrotne. Przedsięwzięcie jest w takim przypadku finansowane poprzez dużą liczbę drobnych, jednorazowych wpłat dokonywanych przez osoby zainteresowane projektem.” (wow, i wszystko jasne!)

Crowdfunding to po prostu nic innego jak forma przemyślanej zbiórki pieniędzy na określony cel, gdzie każdy z inwestorów (potocznie mówiąc osób wrzucających drobne do puszki) będzie posiadał z tego tytułu jakieś korzyści. Interesujący jest fakt, że prototypem crowdfundingu była subskrypcja zapoczątkowana przez znanych kompozytorów, którzy zachęcali zamożnych melomanów do zakupu ich utworu jeszcze przed jego wydaniem. Dzięki subskrypcji ukazały się pierwsze utwory Beethovena, na przykład.

Nowoczesny crowdfunding narodził się nie gdzie indziej jak w kraju za wielka wodą – mowa oczywiście o USA. Podobno zespół rockowy Marillion w roku 1997 poprosił fanów o pieniądze na trasę koncertową, ci zrobili zbiórkę w internetach i w ten sposób uzbierali 60 tysięcy dolarów. Moszna? – Moszna.

Minęło coś ponad 20 lat i oto znajdujemy się w Polsce, gdzie crowdfunding coraz bardziej zyskuje na znaczeniu. Na stronie bessfund.com można znaleźć bieżące projekty, których założyciele organizują zbiórkę pieniędzy, a każda z osób wykładających kasę na stół (inwestorów) ma rzekomo otrzymać coś w zamian. Oczywiście w momencie gdy projekt zostanie w pełni zrealizowany.

No dobra, ale pewnie się zastanawiacie co to właściwie ma wspólnego z piwem? A no właśnie, crowdfunding zyskuje coraz bardziej na znaczeniu przede wszystkim w oparciu o nowo powstające i już działające browary rzemieślnicze. Całość zapoczątkował Browar Jastrzębie, który z wyznaczonych jako cel 4 mln złotych zgromadził sumę 3,9 mln złotych! Za Jastrzębiem poszli kolejni – Browar Brodacz, Doctor Brew, Brokreacja, Inne Beczki, a ostatnimi czasy można śledzić również zbiórkę na Pinta Barrel Brewing czyli warzelni w okolicach Beskidu Żywieckiego specjalizującej się w warzeniu piw przechowywanych w beczkach po mocnych alkoholach. Pomimo tego, że meldują się różne branże, to właśnie browary kraftowe biją rekordy nie tylko w wysokości zebranych środków, ale również w liczbie inwestorów. Przypadek? NIE SĄDZĘ.

A jakie korzyści płyną z inwestycji? I tutaj rodzi się temat – w zależności od ilości wykupionych akcji otrzymujemy zaproszenie na walne zgromadzenie, możliwość udziału w dywindendzie, jak również własny tank fermentacyjny oznaczony imieniem i nazwiskiem lub własną przez nas zaproponowaną linię produktów.  Zjawisko w teorii bardzo interesujące, a z punktu widzenia każdej osoby rozpoczynającej swoją przygodę w biznesie bardzo korzystne, szczególnie, że niewiele osób stać na własny browar, gdyż łączy się to z ogromnymi kosztami inwestycyjnymi.  Nie da się również ukryć, że potencjał prywatnych zbiórek chce wykorzystać coraz więcej przedsiębiorców, działających nie tylko na rynku piw rzemieślniczych, którzy planują w ten sposób sfinansować coraz poważniejsze biznesowe projekty.

A co wy sądzicie o takiej formie finansowania?

Czekamy na Wasze opinie.